R2F2

Zapraszamy do czytania naszego opowiadania o azjatyckim zespole. Jest to coś co dla każdego otaku i fana Azji. Komentujcie i udostępniajcie. Akiko Emiko

Wpis

środa, 13 marca 2013

ROZDZIAŁ 3

Zastanawiałam się czy kiedyś poznam jakąś gwiazdę. Rock mówił, że na pewno. W końcu sami mieliśmy się stać jednymi z nich. Prezes Kim też musi nas przedstawić i wprowadzić do tego biznesu. Oczywiście on znał dużo popularnych ludzi, a to otwierało nam sporo drzwi do sławy. Ciekawe, jak długo będziemy musieli pracować na taki sukces. EXO wcale nie musiało długo czekać na spory rozgłos, ale z drugiej strony EXO to nie my.

Czas pokaże, a teraz musieliśmy się zająć ubieraniem i maskowaniem się przed światem. Do auta, które miało nas zawieść do restauracji gdzie czekał na nas prezes, musieliśmy podejść pochyleni i czujni. Żaden paparazzi nie mógł zobaczyć skąd wychodzimy. Teraz do mediów nie mogła wypłynąć żadna informacja. Musieliśmy mieć się na baczności do kwietnia.

Nie rozumiałam po co się narażamy i spotykamy z prezesem w restauracji pełnej ludzi, skoro mogliśmy zamówić co do wytwórni. Przyzwyczajenia w showbiznesie były dziwne i co najmniej niepraktyczne

- Kurteczka! - Leo rzucił mi kontrolne spojrzenie.

- Już ubieram - westchnęłam z rezygnacją zakładając łososiowe cudeńko.

Pod spodem miałam białą koszulkę na ramiączkach z kapturem. Do tego rurki z jasnego jeansu i białe Conversy nad kostkę. Włosy były rozpuszczone i ozdobione dwoma skrzyżowanymi wsuwkami. Miałam też dużo biżuterii, bardzo słodkiej, a zarazem eleganckiej, utrzymującej się w barwach stroju.

- Okej, no to kaptury na głowy i nie zapomnijcie okularów przeciwsłonecznych - Leo faktycznie sprawdzał się w roli przywódcy.

Ruszyliśmy za nim rządkiem przez niekończący się parking. Po prawej stronie, zza zielonego żywopłotu słychać było gwar reporterów. Zastawili główne przejście w polowaniu na R2F2 (z tym, że tego jeszcze nie wiedzieli xD). Niemądre było lokować nas na ten czas w wytwórni, skoro właśnie tam stało najwięcej fotografów. W końcu przecież mieli na tyle kasy w wytwórni, żeby zapłacić nam za pokoje w hotelu, a na próby i ćwiczenia mogliśmy dojeżdżać metrem. Jeszcze nam woda sodowa do głowy nie uderzyła, byśmy koniecznie musieli wszędzie jeździć z szoferem drogim autem.

Gdy tylko zatrzasnęły się za nami drzwi i Simon, nasz szofer ruszył, zdjęłam z głowy kaptur, a z nosa okulary. Zapięłam pasy wpatrując się przez okno na krajobrazy Seulu. Nigdy nie miałam okazji tu być. Chyba tylko Rock bywał tu co wakacje, a Suzy okazyjnie, w odwiedzinach u babci. Leo ponoć był tu trzy razy, bo tata wylatywał do Korei i Japonii w interesach.

- Nie rozumiem, dlaczego nie mamy prób do piosenki i teledysku wspólnie? - zagadnęła siedząca obok mnie Suzy. Zawsze ilekroć coś mówiła miałam wrażenie, że mówi to chłopak. Głos miała niski, ale niebywały. Słyszałam jak śpiewała na karaoke w samolocie. Wtedy chciałam ją zatłuc, bo byłam potwornie śpiąca i mimo jej dobrego głosu nie mogłam skupić się na odpoczynku. Ale teraz, z perspektywy czasu byłam mile  zaskoczona jej zdolnościami.

Jakby tak dokładniej spojrzeć na nią, to nie miała zbytnio kobiecych kształtów. Była wręcz płaska. Miała duże oczy ale dość niekobiecą posturę i niezwykle długie ręce jak na dziewczynę. Całościowo była ładna, ale nie oddawała pełni kobiecości.

- Po co męczyć się z całą czwórką, skoro najpierw pouczą nas na osobności, a dopiero potem, gdy już do perfekcji opanujemy swoją część, ļedziemy ćwiczyć razem. To, logicznie rzecz biorąc, dobry układ - odpowiedział Leo

- Jak wiele tutaj... - mruknął zaplątując ręce na piersi Rock - kto zdrowy na umyśle umieszcza osoby, które chce ukryć przed mediami w głównej wytwórni. Wystawiają nas jak na talerzu. Jest dokładnie tak jakby mówili: "Proszę, poróbcie im zdjęcia i zrujnujcie nam całą kamanię"

- Daj spokój... - zaczęła Suzy, ale jej przerwałam.

- Nie, on ma rację. - odwróciłam wzrok od okna - Dokładnie tak samo myślę. Lepiej by było gdybyśmy mieszkali w hotelu, a na próby dojeżdżali metrem.

- Nie do końca. - teraz znowu Leo przerwał mi - Myślisz, że jak codziennie cztery młode osoby będą regularnie wchodzić i wychodzić z wytwórni, nie wyda się to podejrzane? Jeszcze gdyby mogli chodzić w zwykłych ciuchach, ale, że chcą nas przyzwyczaić do takich ubrań, to wyróżniamy się w tłumie. - skwitował - Ponad to, traciliśmy sporo czasu na dojazd i nie mamy stuprocentowej pewności, że się nie zgubimy. A to  nie byłoby dobre. Jeszcze reporterzy by nas znaleźli i nie mamy gdzie uciec. Fakt, powinniśmy zostać w wytwórni i ćwiczyć, ale takie obiady z producentem to część naszej pracy. Czysty biznes. Wszyscy przez to przechodzili.

- Ja i tak swoje wiem. - prychnął Rock, a Leo tylko pokręcił głową.

Ja też wolałam się z nim nie kłócić, więc wróciłam do oglądania mijanej scenerii. Zza tych przyciemnionych szyb kolorowy Seul wydawał się smutny i nieciekawy. W rzeczywistości tętnił życiem, jak zdążyłam się zorientować w drodze z lotniska.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
r2f2
Czas publikacji:
środa, 13 marca 2013 18:34

Polecane wpisy

Archiwum

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa